thumb_IMG_6424_1024Obozy

Sytuacja żywnościowa

Edukacja dzieci

Opieka medyczna

WASH (woda, urządzenia sanitarne, higiena)

Obóz Kabarto 1 i 2 w irackim Kurdystanie

Jezydzi z regionu Sindżar

Dyskryminacja jezydów w irackim Kurdystanie

Chrześcijanie z okolic Mosulu

Chrześcijanie w prowincji Erbil w irackim Kurdystanie

Ozal City w prowincji Erbil w irackim Kurdystanie

Historie rodzin


Obozy

IMG_8884

Na terenie Iraku oraz Autonomicznego Regionu Irackiego Kurdystanu znajduje się ponad 50 obozów dla przesiedleńców, które zostały utworzone w ciągu ostatnich dwóch lat. Mieszka w nich ok. 300 tys.

W tym w Autonomicznym Regionie Irackiego Kurdystanu, w prowincji Dohuk, mieści się 18 obozów dla przesiedleńców, w których przebywa ok 200 tys. osób, a także 4 obozy dla uchodźców syryjskich zamieszkałe przez 50 tys. osób. W prowincji Erbil znajdują się 4 obozy, które zamieszkuje ponad 11 tys. osób przesiedlonych. Istnieją też obozy dla uchodźców, które skupiają blisko 34 tys. ludzi. W prowincji Suleimaniya ponad 20 tys. przesiedleńców mieszka w 5 obozach, a szósty obóz jest w trakcie budowy.

Sytuacja panująca w obozach jest bardzo trudna. Osoby przesiedlone mieszkają w namiotach, w których w okresie zimowym jest bardzo zimno, a latem panują wysokie temperatury. Dodatkowo ludzie nie mają ciepłej odzieży, co jest szczególnie dotkliwe zimą, a wiele dzieci chodzi boso.


IMG_4179_1024

Sytuacja żywnościowa

Największym problemem jest bezpieczeństwo żywnościowe. Wielu ludzi nie może pozwolić sobie na zróżnicowaną dietę, a liczni ocierają się o głód. W sytuacji kiedy przesiedleńcy nie są w stanie zapewnić odpowiedniej ilości pożywienia lub gdy pomoc żywnościowa jest dla nich jedynym źródłem, wówczas uciekają się do ekstremalnych strategii radzenia sobie w trudnej sytuacji. Szacuje się, że 42% przesiedleńców przebywających w obozach korzysta z negatywnych mechanizmów takich jak wyprzedaż mienia, wycofywanie dzieci ze szkół, czy zmniejszanie wydatków na ochronę zdrowia i edukację. Większy odsetek gospodarstw domowych na terenie obozów niż poza wykorzystał już wszelkie możliwości zdobycia środków utrzymania: 33% mieszkańców obozów wydało wszystkie swoje oszczędności, a 24% zmuszonych było sprzedać inwentarz. Z największymi trudnościami borykają się rodziny, w których matka jest żywicielką, rodziny te są zdecydowanie uboższe, albo znajdują się na granicy ubóstwa.


DSC06643_1024

Edukacja dzieci

Duży problem stanowi edukacja dzieci. Na terenie obozów zaledwie 50% dzieci przesiedleńców uczęszcza do szkoły. W samej tylko prowincji Dohuk badania wykazały, że 63% dzieci przebywających w obozach ominęło 6-12 miesięcy nauki, a 11% straciło ponad rok nauki. Ponadto rozmiary klas wahają się od 35 do 60 lub więcej uczniów, co znacznie zmniejsza ilość czasu na naukę, a warunki są bardzo trudne, gdyż brakuje biurek, książek i dodatkowych materiałów.


Opieka medyczna

Również opieka medyczna pozostawia wiele do życzenia, zwłaszcza pacjenci przewlekle chorzy nie są w stanie uzyskać odpowiedniej pomocy. Wybór leków i podejście do pacjenta sprawiają, że w obozie wielu ludzi ma nadciśnienie, a osoby cierpiące na cukrzycę nie są właściwie leczone.


DSC05714_1024

WASH (woda, urządzenia sanitarne, higiena)

Usługi związane z dostawą wody, warunki sanitarne i higieniczne stanowią realny problem. 270 tys. osób przebywających w obozach potrzebuje natychmiastowego dostępu do bezpiecznych i odpowiedniej jakości usług. Woda, z której korzystają przesiedleńcy, często jest niezdatna do picia, zgodnie z europejskimi standardami, co ma bezpośredni wpływ na stan zdrowia całej ludności. Ponadto utylizacja odpadów stałych i płynnych nie jest prowadzona w odpowiedni sposób, dlatego też istnieje konieczność przejścia na długoterminowy i zrównoważony system w miejsce kryzysowego.


Obóz Kabarto 1 i 2 w irackim Kurdystanie

Jednym z największych obozów na terenie irackiego Kurdystanu jest kompleks Kabarto 1 i 2. Jest to podział administracyjny, oba obozy dzieli droga i w praktyce stanowią jeden obóz. Kompleks obozów zamieszkuje 27 948 uchodźców wewnętrznych. Większość mieszkańców, aż 90%, stanowią jezydzi z regionu Sindżar. Pozostałe 10% to muzułmanie.

Kabarto 1 Kabarto 2
Liczba rodzin 2377 2416
Liczba mieszkańców 14001 13947
Liczba mężczyzn 51% 51%
Liczba kobiet 49% 49%
Liczba dzieci 0-24 m-ce ok. 740 740
Liczba dzieci 24-36 m-cy ok. 540 537

Kabarto 2 to obóz namiotowy. Na każde 4 namioty przypada jedna mała murowana kuchnia i jedna łazienko-toaleta. Obóz położony jest na pagórkowatym terenie, otoczony przez tereny uprawne. Do najbliższego miasteczka jest 10 minut jazdy samochodem, a do miasta Dohuk 40 minut. Jest to jednak droga gruntowa, która w czasie ulewnych deszczów staje się nieprzejezdna dla większości pojazdów. W obozie znajdują się szkoła podstawowa, szkoła średnia, klinika medyczna (2-3 lekarzy) i posterunek policji.

IMG_9007


Jezydzi z regionu Sindżar

W 2014 ISIS po zajęciu miasta Mosul i zdobyciu broni wojska irackiego, zaatakowało region Sindżar. Armia irackiego Kurdystanu, która w tym czasie kontrolowała region, wycofała się tuż przed atakiem nie uprzedzając jezydzkiej populacji, którą atak terrorystów całkowicie zaskoczył. Zaalarmowani telefonami przez znajomych z już atakowanych miejsc albo przez członków nielicznych, zaciekle walczących sił samoobrony, uciekali w nocy w jedyne miejsce, gdzie mogli znaleźć schronienie i mieli szansę obrony – na górę Sindżar. Wielu ludzi nie zdążyło uciec, bo ich wioski zostały zaatakowane lub odcięte przez Państwo Islamskie. Mężczyźni zostali zabici, kobiety i małe dzieci wzięci do niewoli (dzisiaj chłopcy są trenowani na żołnierzy Państwa Islamskiego, a kobiety i dziewczynki służą za niewolnice lub „żony”). ISIS odcięło wielu ludziom drogę na górę w różnych miejscach, więc zmuszeni byli zostawiać samochody i wspinać się po zboczach. Gdyby nie topografia terenu, bohaterska postawa nielicznej grupy samoobrony i szybki początek interwencji USA (rozpoczęcie nalotów), ISIS mogłoby zdobyć górę. Gdyby nawet do tego nie doszło, to ludzie odcięci od świata na górze nie mieli żywności ani wody (w dzień panowały upały 40-50 stopni, a w nocy chłód), więc czekała ich pewna śmierć. Wielu ludzi umarło na górze z wycieńczenia lub komplikacji z powodu chorób przewlekłych (np. chorób kardiologicznych). Kobiety w ciąży rodziły w wyniku szoku. Niektóre niemowlęta nie przeżyły.

Po tygodniu udało się zabezpieczyć otwarcie jednej z dróg prowadzących z góry w kierunku Syrii. Ludzie maszerowali kilka dni, przez Syrię do irackiego Kurdystanu, gdzie przebywają do dziś jako uchodźcy wewnętrzni.

Niemal każdy jezyda stracił kogoś bliskiego podczas tego ludobójstwa. Zginęli dziadkowie, którzy nie mieli siły uciekać, dalsi lub bliscy krewni, którzy wpadli w ręce ISIS, przyjaciele ze szkoły i studiów. Niektórzy stracili całe rodziny. Wielu ludzi uznano za zaginionych – schwytani przez ISIS nie dali znaku życia, nie zidentyfikowano ich też w masowych grobach. Tysiące kobiet dostało się do niewoli, większość nadal tam pozostaje. Niektórym ludziom udaje się uciec, innych próbuje się wykupić. Podczas gdy członkowie ISIS sprzedają sobie nawzajem kobiety za 10-100 dolarów, wykupne wynosi kilka, a nawet kilkanaście tysięcy.

Tereny, z których uciekli w roku 2014 są częściowo wyzwolone, ale powrót jest trudny. Miasto Sindżar, będące największym miastem tego rejonu, jest w 75% zrównane z ziemią. W pozostałych miejscowościach brak infrastruktury – prąd jest 1-3 godziny dziennie, nie ma wody (trzeba płacić za cysterny), a szpitale i szkoły są zniszczone lub splądrowane. W wielu innych miejscowościach też zniszczono wiele domów. Sytuacja jest niestabilna, gdyż na terenach wyzwolonych działają, oprócz wojska irackiego Kurdystanu, także partyzantki syryjskich i tureckich Kurdów, którzy nie są do siebie przyjaźnie nastawieni. Istnieje też niebezpieczeństwo uśpionych komórek ISIS. Zdarzają się zamachy bombowe, a także strzelaniny między muzułmanami i jezydami.


Dyskryminacja jezydów w irackim Kurdystanie

Jezydzi są Kurdami, ale są dyskryminowani przez muzułmańską większość z powodów religijnych. Rząd irackiego Kurdystanu tłumi przejawy ekstremizmu i otwartej dyskryminacji, te postawy i zjawiska są jednak w społeczeństwie silne. Jezydzi są najniżej społecznie sytuowaną mniejszością religijną. Są ubodzy i słabo wykształceni. Większość dorosłych kobiet to analfabetki. Tradycja zabrania im opuszczać wioskę (teraz: obóz) bez eskorty mężczyzny z bliskiej rodziny (to stanowi problem również dla partnera – kiedy mężczyźni pracują lub walczą na froncie, kobieta nie może pojechać do Dohuku na zalecone przez lekarza badanie lub wizytę u specjalisty, oczywiście również z dzieckiem). Brak wykształcenia i swobody sprawia, że kobiety nie są zdolne do właściwego wychowania i opieki nad dziećmi.

Jezydzi uważani są za ludzi niższej kategorii i dyskryminowani w szpitalach, urzędach, szkołach, czy przez policję, co stanowi dodatkową przeszkodę w uzyskaniu dostępu do opieki medycznej czy rynku pracy. To wszystko, a zwłaszcza przeżyta trauma, mocno wpływają na ich stan duchowy i psychiczny. Borykają się z takimi problemami jak bezrobocie, niedostatek żywności, brak lub niedostatek pitnej wody i adekwatnej opieki medycznej.

Poza oficjalnymi obozami, jezydzi przebywają także w obozach nieoficjalnych (powstałych spontanicznie, gdzie pomocy mają o wiele mniej) i w open-air locations (niedokończone budynki, samodzielne skonstruowane szałasy).

Trudno przewidzieć, kiedy iraccy jezydzi będą mogli wrócić na swoją ziemię. Większość młodych myśli o emigracji. Pomimo przywiązania do tradycji, ziemi i świętych miejsc, dalsze życie w otoczeniu muzułmanów, w rozpadającym się Iraku, jest dla nich mało atrakcyjną perspektywą.


IMG_4179_1024

Chrześcijanie z okolic Mosulu

Chrześcijanie z Qaraqosh opuszczali swoje domy w obawie przed państwem islamskim dwa razy. Za pierwszym razem, 26 lipca 2014r, zabrali swoje cenne rzeczy przewidując dłuższą nieobecność i przejęcie miasta przez ISIS, ale wrócili po kilku dniach.

Za drugim razem myśleli, że znów odchodzą tylko na chwilę, ale też odchodzili w pośpiechu, dlatego wielu z nich nie zabrało ze sobą dosłownie nic. Tym razem niestety było inaczej – ISIS zajęło Qaraqosh, jak i wiele innych terenów, które trzyma do dziś.

Peszmerga (armia Irackiego Kurdystanu) zapewniała mieszkańców Qaraqosh, że będzie bronić miasta i nie dopuści do zajęcia go przez ISIS. Tę informację od Peszmergi przekazywano ludziom nawet w kościołach: „Nie bójcie się, jesteście bezpieczni.”. Podobnie jak w regionie Sindżar wojska Kurdyjskie w obliczu nieuniknionego ataku ISIS wycofały się bez zapowiedzi pozostawiając mieszkańców Qaraqosh pod opieką nielicznych i niedozbrojonych sił samoobrony.

6 sierpnia 2014 roku, w godzinach porannych na Qaraqosh spadł wystrzelony przez ISIS pocisk. Uderzył w dom. Ofiarami była dwójka dzieci i niemowlę. Wtedy wśród mieszkańców Qaraqosh wybuchła panika i zaczęli masowo opuszczać miasto.  7 Sierpnia 2014 roku, w godz. 2:00-3:00 ISIS wkroczyło do miasta.

Ci, którzy  mieli to szczęście, że mieli Erbilskie rejestracje, dostali się do Erbilu samochodami. Pozostałym Peszmerga zabroniła wjazdu, ze względów bezpieczeństwa. Ludzie musieli więc zostawić pojazdy, wziąć to, co mogli udźwignąć, i dotrzeć do Erbilu piechotą.

Uchodźcy skierowali się do Ankawy – chrześcijańskiej dzielnicy na przedmieściach Erbilu.  Jak to zwykle bywa w takiej sytuacji – nikt nie był gotowy na przyjęcie tylu uchodźców. Ci, którzy mieli jakąś rodzinę albo dobrych przyjaciół w Ankawie dostali dach nad głową.

Pozostali (przeważająca większość) koczowali na ulicach przez kilka dni, zanim powoli zaczęto ich rozmieszczać w szkołach, domach kultury, niedokończonych budynkach. Wielu jeszcze długo koczowało w parkach, ogrodach kościołów, bo nie było dla nich miejsca gdzie indziej.

Powoli przyszła pomoc. ONZ otworzyło obozy, lokalny i światowy Kościół zmobilizowały się żeby, we współpracy z międzynarodowymi organizacjami, zapewnić pomoc żywnościową, materialną, otworzyć kliniki, postawić kontenery czy wynająć dla uchodźców domy.

Część mieszkańców Qaraqosh pozostało w mieście. Po wkroczeniu ISIS otrzymali ultimatum:

– przejdziecie na Islam

– zapłacicie „jizyę” – podatek niewiernych

– odejdziecie

– albo zginiecie

W końcu wszyscy opuścili miasto.

W 2003 roku na całym terytorium Iraku żyło 2 miliony chrześcijan. Dzisiaj jest ich ok. 200.000 i bardzo niewielu z nich żyje poza Irackim Kurdystanem. Pozostałe tereny nie są już dla nich bezpieczne.

Prześladowania chrześcijan zaczęły się niedługo po inwazji sił koalicji w 2003 roku. Wielu z tych, którzy w 2014 roku mieszkali w Qaraqosh, przybyło do miasta jako uchodźcy z Bagdadu albo regionu Anbar, pięć lat wcześniej. Teraz musieli uciekać jeszcze raz.

Ludzie z Qaraqosh jeszcze nie tracą nadziei na powrót do domów. Choć w ostatnich latach spotkało ich wiele krzywdy to wciąż są mocno przywiązani do swojej ojczyzny. Wielu słusznie uważa, że wraz z odejściem chrześcijan Irak straci niezwykle ważną część swojej tożsamości, stanie się uboższy i słabszy. Ci ludzie obecność w Iraku uważają nie tylko za swoje prawo, ale i misję, powołanie.


Chrześcijanie w prowincji Erbil w irackim Kurdystanie

W irackim Kurdystanie przebywają chrześcijanie, którzy w lipcu i sierpniu 2014 roku zmuszeni byli opuścić swoje domy w Qaraqosh koło Mosulu, gdy ich miasto zostało zaatakowane przez islamskich bojowników. Chrześcijanie znajdują się w prowincji Erbil. Ich liczba to 11 tyś rodzin, czyli ok. 60-100 tys. osób. Mieszkają zarówno w społecznościach przyjmujących, jak i oficjalnych oraz nieoficjalnych obozach.

Chrześcijanie są również dyskryminowani, choć ich sytuacja jest znacznie lepsza niż jezydów. Wynika to z faktu, że mają większe wsparcie międzynarodowe, są lepiej wykształceni, potrafią w wielu rzeczach i sprawach poradzić sobie sami, mają lepszą ogólną pozycję w społeczeństwie, a także mogą liczyć na pomoc kościoła.


Ozal City w prowincji Erbil w irackim Kurdystanie

Jednym z nieformalnych obozów jest Ozal City, gdzie przebywa ok. 10 tys. przesiedleńców. Chrześcijanie liczą 850 rodzin czyli 3410 osób, z czego 185 osób to dzieci w wieku 0-24 miesiące. Pozostałą ludność stanowią muzułmanie i jezydzi, których jest porównywalna liczba.

Jest to osiedle domków jednorodzinnych, w których mieszka po kilka rodzin (3-4 rodziny czyli 15-25 osób w czterech pokojach). Domy te zapewnił kościół, który również opiekuje się rodzinami oraz opłaca koszty wynajmu (jeden dom to 500$ na miesiąc). Warunki tam panujące są jednak trudne, gdyż przez większą część dnia nie ma prądu, a w zimie ogrzewania. Ponadto chrześcijanie są w większości bezrobotni i nie mają szans na znalezienie pracy, dlatego pomoc kościoła jest dla nich jedynym ratunkiem.


Historie rodzin

rodzina I

Rodzina pochodzi z wioski niedaleko miasta Sindżar. Ojciec walczył w samodzielnych oddziałach samoobrony – niezależnych od nikogo. Zadzwoniła do niego rodzina z informacją o ataku ISIS. Poprosił swojego brata, żeby zabrał jego rodzinę, a sam wraz z kolegami został walczyć, aby zabezpieczyć odwrót innym. Po pewnym czasie wycofali się. Odnieśli jednak liczne straty w walce.

Jego żona i 15 dzieci wsiedli boso do auta, nie zdążyli nic ze sobą zabrać. Uciekli na górę Sindżar. Kiedy ojciec dotarł na górę szukał ich przez dwa dni, aż zaczął myśleć, że nie zdołali uciec. Wreszcie ich znalazł. Po 9 dniach na górze wraz z innymi boso wyruszyli do Syrii.

Ojciec szuka zatrudnienia, ale rzadko udaje mu się znaleźć drobne prace. Chcieliby wrócić do domu, ale ich wioska jest zniszczona, region pozostaje niebezpieczny, brakuje prądu, wody i opieki medycznej.

Najmłodsze dziecko ma na imię Hadżar, co oznacza biedny, zniszczony (ten, który stracił wszystko, co miał).

Jezydzkie imiona mają znaczenie, a nadawane są w zależności od konkretnych okoliczności (np. dzieci mają na imię Bewar – „Bezdomny”, inne Sidżar, albo Vian – po młodej jezydzkiej posłance do irackiego sejmu, która jest uznawana za bohaterkę po tym, jak odważnie pomagała swoim ludziom uwięzionym na górze niemal plącąc za to życiem).

 

Rodzina II

Rodzina spędziła w górach 9 dni, potem wraz z innymi uciekli pieszo do Syrii. Uciekając z góry zostawili babcię, która pomimo podeszłego wieku sama po pewnym czasie dotarła do obozu. Po przybyciu do irackiego Kurdystanu rodzina pierwsze 4 miesiące spędziła w pustostanie w mieście Sharia, a następnie zamieszkała w obozie.

Najmłodsza córka o imieniu Dinya czyli „Świat”, urodziła się 5 sierpnia 2014 na górze Sindżar po tym, jak rodzina uciekła z miasta Sindżar przed Państwem Islamskim. Podczas porodu pomagali sąsiedzi, gdyż położnej nie było w pobliżu. Matka nie miała pokarmu, bo sama nie miała co jeść (jak wszyscy w tych dniach na górze).

Dziewczynka powoli przechodzi na normalne jedzenie, ale mleko nadal stanowi ważną część jej diety. Ojciec nie pracuje, a Dinya ma czwórkę rodzeństwa, więc zakup mleka stanowi dla rodziny ogromne wyzwanie.

Źródła:

Informacje od partnera: Wyższa Szkoła Opieki Zdrowotnej i Pracy Społecznej im. Św. Elżbiety w Bratysławie

Office for the Coordination of Humanitarian Affairs OCHA (Biuro ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej), Iraq – Humanitarian Needs Overview, listopad 2015

Kurdistan Regional Government, Ministry of Interior Joint Crisis Coordination Center